Presta, Magento, a może SaaS? Potencjał silnika a pozycjonowanie. Jaki skrypt sklepu pod SEO?
Adrian Pakulski

Opublikowano: 2017-06-23 przez: Adrian Pakulski

Presta, Magento, a może SaaS? Potencjał silnika a pozycjonowanie. Jaki skrypt sklepu pod SEO?

Optymalizacja SEO

Wszystko, byle nie Magento. Dobra, może i Divante podniosłoby rękawicę, to jeśli nie jesteś oblatanym backend’owcem, nie masz worka $, a twój developerski skill kończy się na instalacji skórki pod WordPress, to instalację tego silnika na serwerze możesz sobie odpuścić. A skoro nie Magento, to co? Prestashop, a może SaaS?

Na czym postawić pierwszy sklep internetowy?

Masz dwie opcje.

Licencja Open Source

Pierwsza to własna licencja – sklep instalowany na serwerze, za którego hosting zapłacisz 100 zł rocznie (umownie, bo duży sklep wymaga już VPS’a albo serwera dedykowanego), ale zanim doprowadzisz (o ile w ogóle doprowadzisz) sklep do stanu użyteczności, minie trochę czasu. W skrócie działa to tak, że pobierasz gotowy skrypt typu Open Source, instalujesz na sharedzie i zaczyna się. Jak zainstalować wtyczkę do płatności za pobraniem? Czy do każdego produktu będę mógł ustawić indywidualny czas dostawy zamówienia? Dlaczego moduł komentarzy nie działa i gdzie go znajdę?

Problem z własną licencją jest taki, że nawet mi nauczenie się Prestashop zajęło dobrych kilka miesięcy i mimo że pracuję na tym skrypcie blisko półtora roku, nadal nie czuję się komfortowo wchodząc do działu modułów. I nie. Nie wynika to z faktu, że mam już pewne naleciałości z WordPressa – po prostu Prestashop jest silnikiem zbudowanym w taki, a nie inny sposób. Za front-end i back-end Presty też zapłacisz więcej, niż za np. WP (BTW. WP WooCommerce to też pewna opcja, ale dla mniejszych sklepów, bo przy większej liczbie produktów WooCommerce zeżre każdy serwer), bo kod jest mniej czytelny, rozbity na mnóstwo plików, ale i tak łatwiejszy w kodowaniu niż Magento.

A jak już przy Magento jesteśmy, to powiem tylko tyle – nie ładuj się w to, bo utoniesz. Magento to dobra opcja dla dużego sklepu, za którym już teraz stoi duży kapitał ludzki i finansowy. Na Magento postawisz naprawdę duży sklep, ale ogarnięcie go pod względem technicznym nie jest łatwe, a jeśli czytasz ten post, to prawdopodobnie nie jesteś właścicielem Merlin.pl, Empik.com, a małego lub średniego sklepu internetowego. Powiedzmy, że Magento to taki Drupal w świecie e-commerce. Ma dużo możliwości, ale wymaga uwagi i doświadczenia.

Adrian Pakulski Paq

Magento audytowałem kilkukrotnie i mimo wyeliminowania poważnych problemów z duplikatami wewnętrznymi, generowaniem setek przypadkowych adresów URL z operatorów, te sklepy słabo żrą SERP’y. Być może gdyby wszystkie problemy Magento rozwiązać na etapie przedwdrożeniowym, czyli zanim jeszcze Google scrawluje sklep, byłoby lepiej. Po rozmowie z jednym z właścicieli usłyszałem, że wersja płatna typu Enterprise jest już dwie klasy wyżej. Nie wiem, nie miałem do czynienia.

Co prawda Magento nie sypie się jak volkswagenowski 2.0 TDI w Passacie, ale to jeszcze nie powód żebyś miał się w niego ładować. No chyba, że masz „pisiąt” tys. złotych na optymalizację. Ale nie masz. Ja też bym nie miał.

Presta wygrywa z Magento mniej złożonym back-endem i względnie dobrą optymalizacją. Jeśli potrafisz pisać długie opisy produktów i sprawnie posługujesz się wykluczeniami parametrów w Search Controle, to dasz sobie z nią radę. Może i są pewne rzeczy, których w Prestashop brakuje już na starcie, jak np. uproszczonego modułu do zakupów za pobraniem, to społeczność Presty jest względnie duża i albo możesz włożyć $ w gotowe moduły, albo powalczyć o uwagę programisty. Zawsze pozostają jeszcze nieoficjalne i jedno oficjalne forum. Da się z tym żyć.

Własna licencja to dobry pomysł z jednego powodu. Pozostajesz niezależny programistycznie.

Twój sklep i wara od niego jedynemu słusznemu supportowi. Płacisz komu chcesz i ile chcesz. Chcesz indywidualny moduł płatności? Możesz zlecić to amatorowi, który skasuje 300 zł, albo dużej firmie wdrożeniowej, która dobrze porusza się w Prestashop i wydać 10 razy tyle. To ty tutaj wybierasz.

W przypadku SaaS tego wyboru nie masz. Bo support jest jeden, a twój sklep to tak naprawdę ich. Płać i płacz, albo wracaj na Allegro. Współpracowałem kilka lat temu ze sklepem, którego licencjodawca (celowo nie posługuję się konkretnymi nazwami SaaS, bo potem Policja proszona na Facebooka) liczył na 8 tys. zł netto za zmodernizowanie szablonu pod RWD. Tłusto.

Licencja SaaS

No i właśnie tą drugą opcją jest wspomniany przeze mnie już wcześniej SaaS, czyli sklep w płatności abonamentowej – bierz go, jeśli nie masz żadnego wsparcia technicznego, a kod kojarzy ci się z ruchem politycznym.

Paradoksalnie to właśnie SaaS jest lepiej przygotowany w kontekście SEO od rozwiązań z własną licencją instalowaną na serwerze. SaaS znacznie szybciej się uczy i rozwija, a liczba błędów i braków w optymalizacji najpopularniejszych platform jest niewielka i o ile nie pozwala na wszystko, to przynajmniej nie zachodzą tutaj takie problemy, jak generowanie tysięcy przypadkowych adresów URL. Wsparcie techników też jest, tyle tylko, że okupione dużymi kosztami.

Chcesz zmienić projekt stopki? 2 tys. netto się należą. W przypadku własnej licencji to pewnie 30% tej kwoty.

A może pozycjoner dostarczył ci właśnie audyt techniczny? Jeśli support ma go uwzględnić, zapłacisz krocie. Ba. Kilka miesięcy temu na infolinii jednego z największych polskich SaaS’ów usłyszałem kiedyś, że nawet jeśli wyślę dokumentację SEO przedwdrożeniową, to nie ma możliwości, żeby technicy uwzględnili go w projekcie. Dziewczyna pewnie wolała zbyć mnie, niż szarpać się w indywidualne wyceny.

To co mam w końcu wziąć?

Całe porównanie sprowadza się jak zwykle do jednego. Do pieniędzy.

Jeśli chcesz pilnować samych dostaw, obsługi klienta, nie masz pojęcia jak wpiąć kod śledzenia Analytics i dlaczego na ostatnim etapie realizacji zamówienia wysypuje się baza MySQL, ale zarazem masz duży kapitał, ładuj się w SaaS. A jeśli nie boisz się otwarcia FTP’a, podmiany plików, masz minimalne pojęcie o tym, jak działa wyszukiwarka Google, chcesz się uczyć i w perspektywie długoterminowej masz w planach wprowadzenie mniej albo bardziej innowacyjnych rozwiązań, które nie zmuszą cię do sprzedania samochodu i zastawienia mieszkania pod odwróconą hipotekę, to własna licencja jest dla ciebie.

A co ty taki pewny siebie jesteś co?

Bo sklepy naszych klientów spinają się w $. Jako zespół prowadzimy w tej chwili 10 małych, średnich i dużych e-commerce z 10 różnych segmentów produktowych. W tym 6 to Prestashop, 2 Magento i 3 SaaS’y.

Próbka 10 sklepów może nie imponuje na SEO-afterach, ale wnioski z prowadzenia kampanii SEO dla wszystkich są zbieżne.

Have a good day.

 

Adrian Pakulski

Specjalista SEO z 8-letnim doświadczeniem rynkowym, a od 2012 r. właściciel agencji paq-studio, linkbuilder i analityk SEO. Odpowiedzialny za opiekę merytoryczną małych, średnich i dużych marek w wyszukiwarce Google. Absolwent Politechniki Koszalińskiej i Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie na kierunku Marketing Internetowy.

Sprawdź najpopularniejsze wpisy

Nie, artykuł na 3 tys. znaków z linkiem rel=”nofollow” nie jest Content Marketingiem. SEO a CM to dwa różne światy
DuckDuckGo sromotnie przegrało z Google. Sny o internecie wolnym od szpiegowskich praktyk to zwykła mrzonka
SEO w e-commerce. Jak zbudować poprawną strukturę sklepu i adresów URL?

 

Napisz komentarz

Prostudio

Paq-Studio to wiodąca agencja SEO na polskim rynku. Firma może pochwalić się 5 latami doświadczeń w zakresie pozycjonowania, audytów SEO i konsultacji nowych projektów.

Zleć pozycjonowanie strony

Wspieramy mikro, małe i duże marki.

© Copyrights 2017 PAQ Studio