Yandex.Metrica
Zamknij
Menu Skontaktuj się
Wstęp do budowy zaplecza SEO. Jak, ile i dlaczego?
13 lutego 2017
Adrian Pakulski
AdrianPakulski

Wstęp do budowy zaplecza SEO. Jak, ile i dlaczego?

0

Zaplecze to elementarna składowa każdej kampanii SEO. Przynajmniej w perspektywie długoterminowej. A jak je zaplanować? O tym w dzisiejszym materiale na kanale YouTube.

Transkrypcja pełnego materiału wideo:

Kilka miesięcy temu w serwisie Spidersweb pojawił się artykuł, w którym autor próbował udowodnić tezę, jakoby to budowa i rozwój zaplecza w kontekście SEO nie był zasadny. No bo przecież zaplecze to najgorszego sortu spam, a na samą myśl o serwisie, którego właścicielem jest agencja SEO, klientów powinny przechodzić ciarki.

Ale nie powinny i dziś powiem wam, dlaczego.

Zaplecze SEO ma długą historię. Lata temu, kiedy zaczynałem, zaplecze SEO sprowadzało się do precla, w którym co drugi artykuł był wypluty z synonimizatora i miał wszyte 3 linki wychodzące – do strony docelowej, do innego precla i do wpisu w katalogu kolegi, który za darmo podsyłał mu co weekend darmowe multikody.

Dziś trudno już natknąć się na tego typu zaplecze i to z kilku powodów. Po pierwsze – ze względu na czynniki techniczne (tego typu zaplecze przestało działać), po drugie – zawistnych kolegów w branży i w końcu po trzecie – Mata Cuttsa. Zaplecze najniższego rzędu dawało efekty, ale nie pozwalało na budowę i utrzymanie dobrych pozycji w perspektywie długoterminowej, bo było pod ostrzałem internautów, pozycjonerów i w końcu zespołu SQT Google.

Ostatecznie pozycjonerzy zdecydowali się na nieco mniej inwazyjne zabiegi i w efekcie dziś zaplecze SEO przypomina regularną stronę internetową. Przypomina, bo to, że ktoś nazwał serwis zapleczowy np. porównywarką produktów, wcale nie znaczy, że można w nim rzeczywiście sprawdzić aktualne ceny pralek, ale pozycjoner wychodzi z założenia, że nawet jeśli dane w nim zawarte są fikcyjne, internauta nie wyśle spam raportu, a pozycje będą się zgadzały. Bo fakt, że zaplecze ma nieaktualne dane, a jego redaktorem naczelnym jest Adam, który nie istnieje, a jego fotografię ktoś wyciął z pierwszego lepszego, darmowego stocka, to jeszcze nie powód do otwierania zakładki spam raportu. Zresztą zidentyfikowanie średniej lub wyższej klasy zaplecza, że jest zapleczem, nie jest wcale dziś już takie oczywiste – przynajmniej nie dla przeciętnego internauty.

Zapamiętajcie jedno – mimo że zaplecze SEO stoi dziś na znacznie wyższym poziomie w porównaniu do tego, co przychodzi mi na myśl w latach 2009-2013, jego podstawowym zadaniem jest nadal oddawanie mocy stronie docelowej i ewentualnie, filtrowanie linków z toksycznego otoczenia, ale o tym powiem więcej w innym materiale.

Zapleczem jest wobec tego każda strona internetowa, która służy do pozycjonowania strony matki– strony docelowej (a której jesteście właścicielami), ale swoją strukturą, wyglądem nie napawa internauty ochotą do otworzenia zakładki w Search Controle i wysłania spam raportu.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby zapleczem SEO była zmodyfikowana kopia serwisu docelowego – serwisu matki, ale o ile wydawcę serwisu zeberka.pl stać na to, aby kierować z niego linki do joy.pl albo milionkobiet.pl, o tyle np. właścicielowi firmy usługowej powinny wystarczyć kolejne budżetowe kopie jego podstawowej strony firmowej.

Czyli scenariusz jest następujący – jeśli byłbym właścicielem serwisu samochodowego w Szczecinie, moim zapleczem mogłyby być kolejne 2 strony firmowe. Zainwestowałbym szablony pod WordPressa (można je dorwać po kilka, kilkanaście dolarów), zmodyfikował na własne potrzeby, wrzucił proste logo, podmienił kolory, zlecił zredagowanie treści copywriterowi SEO i pozycjonował równolegle do strony firmowej; oczywiście mniejszym nakładem pracy niż stronę właściwą, ale jednak.

A po co w ogóle zaplecze SEO?

Przecież pozycjonowanie można z powodzeniem prowadzić w ramach ogólnodostępnych serwisów – forów dyskusyjnych, blogów itd., prawda?

Oczywiście, ale to pod warunkiem, że po pierwsze – macie pojęcie na temat strategii (czyli wiecie, z jakiej strony warto pozyskać link, a z jakiej nie, jak powinny wyglądać proporcje w całym profilu linków) i po drugie – dysponujecie budżetem, z którego będziecie opłacali zakup powierzchni reklamowej. Bo z czasem tak czy inaczej i tak będziecie musieli zapłacić komuś za możliwość pozostawienia na swojej strony linka – czy to w formie tekstowej, graficznej, w sidebarze, w treści artykułu – cokolwiek. Sam wolę przechwycić albo zarejestrować domenę wygasłą, postawić na niej prosty landing page, odzyskać linki z błędów 404, wrzucić kilka artykułów, dopalić ją czymkolwiek niż płacić 300 zł netto za link z artykułu z wrzuconym nofollow na 10-podstronie archiwum. Jakby dodać do tego fakt, że po roku takiego linka prawdopodobnie już nie będzie, to według mnie, każda kampania SEO sprowadzająca się do płacenia za linki wychodzące w serwisach nazwijmy to contentowych – jest przepalaniem budżetu. Przynajmniej dla małego, średniego biznesu.

Poza tym zaplecze dobrze się skaluje, tj. jeśli zbudujecie powiedzmy 10-20 serwisów zaplecza technicznego, to po roku ich linkowania, nie dość, że okupujecie bardziej konkurencyjne frazy, to zwiększacie barierę wejścia dla potencjalnej konkurencji. Odtworzenie takiego zaplecza nie jest trudne, ale czasochłonne i kapitałochłonne, więc jeśli waszą bezpośrednią konkurencją w Google nie jest Media Markt, Oponeo albo Answear, to macie realną szansę okopać się na dłużej.

Liczba ogólnodostępnych serwisów kurczy się z roku na rok. Co prawda znalezienie dziś dziurawego PHP BB albo Joomli nie jest problemem, to webmasterzy są coraz bardziej świadomi. Za rok, dwa – trzy lata, dostęp do darmowych miejscówek będzie znacznie mniejszy – tylko z przełomu 2013-2014 z rynku zniknęła pewnie połowa precli i katalogów.

I bo byłoby tyle słowem w stępu. W przyszłym tygodniu powiem wam pokrótce jak budować zaplecze SEO, skąd je linkować, jak wykorzystać je do filtrowania linków i czym różni się zaplecze postawione na świeżych, czystych domenach od domen wygasłych i przechwyconych.

Adrian Pakulski
Właściciel / specjalista SEO
Adrian Pakulski
Specjalista SEO z 8-letnim doświadczeniem rynkowym, a od 2012 r. właściciel agencji paq-studio, linkbuilder i analityk SEO. Odpowiedzialny za opiekę merytoryczną małych, średnich i dużych marek w wyszukiwarce Google. Absolwent Politechniki Koszalińskiej i Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie na kierunku Marketing Internetowy.

Teksty które warto znać

26 maja 2019
Współczynnik odrzuceń a pozycja w Google
Adrian Pakulski

Współczynnik odrzuceń a pozycja w Google

17 maja 2019
Kanibalizacja treści
Adrian Pakulski

Kanibalizacja treści

16 maja 2019
Wrażliwe treści w Google
Adrian Pakulski

Wrażliwe treści w Google

14 kwietnia 2019
Jak ocenić, czy przechwycona domena nie jest „spalona”?
Adrian Pakulski

Jak ocenić, czy przechwycona domena nie jest „spalona”?

2 kwietnia 2019
Wyzwania SEO (i nie tylko) w branży motocyklowej
Adrian Pakulski

Wyzwania SEO (i nie tylko) w branży motocyklowej

22 marca 2019
Blog w katalogu
Adrian Pakulski

Blog w katalogu

PAQ Studio na Facebooku