Yandex.Metrica
Zamknij
Menu Skontaktuj się
Adrian Pakulski
AdrianPakulski

Jak ocenić, czy przechwycona domena nie jest „spalona”?

0
CZYTAJ TRANSKRYPCJĘ

Niezależnie od tego, czy przechwyciłeś domenę przez Aftermarket, czy premium.pl lub też po prostu zarejestrowałeś domenę wygasłą, porzuconą przez byłego właściciela, teraz wypadałoby sprawdzić, czy ta nie jest „spalona”. W jaki sposób rozpoznać i czym w ogóle jest ta „spalona” domena opowiem w dzisiejszym materiale.

Co powinieneś rozumieć przez „spalona” domena? Spalona domena to ta o powiedzmy w uproszczeniu – ujemnej wartości, co wynika z jej złej, negatywnej historii. Jeśli domena była wykorzystywana np. do agresywnego linkbuildingu, albo ktoś zainstalował na niej np. SWL (system wymiany linków) lub też stosował na niej cloaking lub po prostu w dużej mierze wykorzystywał ją w sposób zasadniczo wykraczający poza „dobre” praktyki SEO, to nawet najlepsza nazwa jej nie uratuje.

Spalona domena to ta, na której nie opłaca się odtwarzać już żadnego contentu, stawiać pod nią nowej strony, dodawać treści, ponieważ jej historia albo uniemożliwia lub w najlepszym przypadku, utrudnia wchodzenie w wyniki organiczne albo nie wnosi żadnej wartości dodanej przy założeniu, że taką domenę chciałbyś wykorzystać w linkbuildingu, np. budując na niej zaplecze techniczne.

Słowem – jeśli chciałbyś wykorzystać taką „spaloną” domenę do tego, aby zbudować na niej bloga lub serwis contentowy, to taka domena nie będzie chciała wchodzić w wyniki organiczne na żadne frazy (albo będzie wisiała gdzieś w otchłani w TOP 50). Albo w scenariuszu B – nawet jeśli będziesz chciał postawić pod taką domeną jakikolwiek serwis tylko po to, aby podlinkować swoją stronę docelową, to taka domena nie przekaże jej żadnej mocy – a w skrajnych wypadkach, może działać odwrotnie, obciążając niejako stronę, jaką z niej podlinkujesz.

W jaki sposób sprawdzić, czy domena jest „spalona”? Zacznij od zweryfikowania ostatniej zarejestrowanej kopii w Web Archive; jeśli ta kopia pokrywa się z profilem działalności serwisu, sklepu, bloga, jaki pod tą domeną funkcjonował, to jest to już jeden z sygnałów na plus. Oczywiście wypadałoby żebyś sprawdził przekrojowo kilka do kilkunastu starszych kopii, aby upewnić się, że domena rzeczywiście miała ciąg historyczny tak, abyś mógł uprawdopodobnić scenariusz, że właścicielem domeny była jedna i ta sama osoba. A mówię o tym nie bez powodu, bo równie dobrze może okazać się, że przez 2 ostatnie lata pod domeną (powiedzmy) silvergold.pl istniał blog z poradami na temat srebrnej i złotej biżuterii, ale przez wcześniejszych 6 lat domena służyła sklepowi online z biżuterią lub lokalnemu złotnikowi. Taka kolej rzeczy może już wskazywać, że domena przynajmniej raz zmieniła już właściciela i co prawdopodobne – przez ostatnie 2 lata mogła być wykorzystywana do pozycjonowania jakiegoś innego projektu. To rzecz jasna jeszcze niczemu nie dowodzi, ale na tym etapie powinna Ci się zapalić lampka ostrzegawcza.

Teraz przyszedł czas, aby potwierdzić lub obalić hipotezę, że z domeną jest wszystko w porządku. Wrzucamy adres dns.pl/whois i w dostępnej wyszukiwarce wpisujemy nazwę domeny, którą przechwyciłeś lub zarejestrowałeś. Powiedzmy, że domena wygasła 3 marca 2019 r. Teraz przyszedł czas, aby zweryfikować, jak kształtował się zasięg organiczny domeny w ujęciu historycznym. Przechodzimy do Senuto, wklejamy nazwę domeny i obserwujemy, jak wygląda wykres.

Biorąc pod uwagę, że domeny wygasają dziś 30 dni (a nie 14, jak kilka lat temu), wykres „zdrowej” domeny powinien wyglądać tak, że na 30 dni przed ostatecznym wygaśnięciem domeny, jej zasięg organiczny będzie sukcesywnie kurczył się do zera. Jest to związane z tym, że domena, która wchodzi w stan wygasania przestaje odpowiadać, tj. nie wyświetla się pod nią żadna zawartość, a co za tym idzie – robot odbija się od pustej strony i zaczyna obniżać pozycje. Na początku wolniej – później nieco szybciej – ten proces jest związany z tym, że robot na początku, powiedzmy przez 1-2-3 doby daje jeszcze szanse właścicielowi na przywrócenie strony/domeny do życia – zdarza się bowiem, że domena nie odpowiada z wielu różnych powodów, np. tego, że jest jakiś tymczasowy problem z hostingiem, błędem parowania DNS’ów lub błędem dewelopera, właściciela – i przez pierwszych kilka dni, robot Google wprowadza domenę w okres karencji – dostrzega problem, ale wstrzymuje się z wydaniem wyroku, że „okej, wycinamy tą domenę z pozycji” – potem przebieg utraty zasięgu organicznego jest już znacznie szybszy, tj. kiedy robot upewni się, że jednak problem z dostępnością do strony/domeny utrzymuje się przez dłuższą chwilę.

I teraz scenariusz B – jeśli jednak domena wytraciła cały zasięg organiczny na np. 3-4 miesiące przed planowanym wygaśnięciem, to można uprawdopodabniać, że mamy potencjalnie do czynienia ze „spaloną” domeną. Bo domena może utracić zasięg organicznych przez wiele różnych zdarzeń, np. w wyniku zafiltrowania jej nadmiernym przyrostem linków prowadzących do domeny (choć trzeba zaznaczyć, że to zdarza się dziś coraz rzadziej), włamaniem i zawirusowaniem strony, cloakingiem lub nadmiernym wyeksploatowaniem domeny w kontekście linków wychodzących, tj. serwis jaki „wisiał” na domenie miał jednoznaczny charakter SEO i zasięg domeny został „przycięty” ze względu na wysoki OBL, czyli dużą liczbę linków wychodzących – taka domena będzie również nazwijmy to – obciążona.

Istnieją oczywiście też mniej oczywiste problemy i to nie jest tak, że jeśli scenariusz przebiega tak, jak wcześniej wspomniałem, to w 100% mamy do czynienia ze „spaloną” domeną, bo zdarza się np. to, że ktoś zapomniał opłacić hosting i ten hosting wygasł szybciej niż domena i to było powodem przedwczesnego wytracenia zasięgu organicznego, choć z drugiej strony – jeśli ktoś przez 3 miesiące nie zorientował się, że jego strona jest offline, to czy taka domena ma rzeczywiście na tyle wysoką wartość, żeby ją złapać i cokolwiek na niej postawić?

Dla pełnego obrazu i precyzyjnego zawężenia hipotezy, że mamy do czynienia z domeną z rynku wtórnego, która jest tą domeną podwyższonego ryzyka najlepiej byłoby korzystać z kombinacji danych w Web Archive, Ahrefs i Senuto, ale omówienie wszystkich scenariuszy zajęłoby nam dobrych kilka godzin, dlatego mam nadzieję, że ten materiał będzie dobrym wstępem do tego, w jaki sposób oceniać wartość potencjalnych adresów w kontekście SEO i podejmowania pierwszych mniej lub bardziej udanych decyzji strategicznych.

Adrian Pakulski
Właściciel / specjalista SEO
Specjalista SEO z 8-letnim doświadczeniem rynkowym, a od 2012 r. właściciel agencji paq-studio, linkbuilder i analityk SEO. Odpowiedzialny za opiekę merytoryczną małych, średnich i dużych marek w wyszukiwarce Google. Absolwent Politechniki Koszalińskiej i Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie na kierunku Marketing Internetowy.

Teksty które warto znać

16 sierpnia 2019
Prowizja od sprzedaży w e-commerce a SEO. Dlaczego to mało popularny model rozliczeniowy?
Adrian Pakulski

Prowizja od sprzedaży w e-commerce a SEO. Dlaczego to mało popularny model rozliczeniowy?

15 sierpnia 2019
Jak napisać artykuł?
Adrian Pakulski

Jak napisać artykuł?

17 czerwca 2019
Podstawowe pytania o zaplecze techniczne
Adrian Pakulski

Podstawowe pytania o zaplecze techniczne

Manipulacja anchorem linków wewnętrznych w e-commerce
Adrian Pakulski

Manipulacja anchorem linków wewnętrznych w e-commerce

26 maja 2019
Współczynnik odrzuceń a pozycja w Google
Adrian Pakulski

Współczynnik odrzuceń a pozycja w Google

Kanibalizacja treści
Adrian Pakulski

Kanibalizacja treści

PAQ Studio na Facebooku